loader

SONDA

Czy popierasz referendum ws. sześciolatków?

Sojusz Lewicy Demokratycznej

Blogosfera

Działki pod młotek!!!

Data dodania: 2012-07-17 12:47

 

Tak p. Rzepliński zatrudniony w TK argumentował zakwestionowanie zgodności z konstytucją 24 artykułów ustawy gwarantującej utrzymanie ogródków działkowych w rękach działkowiczów. Dwaj sędziowie z TK, którzy wyrazili stanowisko odrębne i żadnej niezgodności z ustawą zasadniczą nie widzą są pewnie w przekonaniu Rzeplińskiego nieukami albo nawet komuchami. Może nawet sami działki mają. Co innego prezes. On na pewno nie działa na POlityczne zlecenie. Skoro mówi, że ustawa uchwalona przed 7 laty przez parlament z pozytywną opinią prawników sejmowych i prezydenckich jest „przedwyborczym gniotem”, to musi mieć rację. Zwykłym zbiegiem okoliczności jest fakt, że zamach na ogródki działkowe, często atrakcyjnie położone i o ogromnej wartości,  jakoś tak dziwnie wpisuje się w szereg posunięć przypominających rozpaczliwe poszukiwanie pieniędzy przez nasze państwo. Jest tego tyle, że nie ma sensu wymieniać. Dla przykładu warto wspomnieć o kolejnej fali fotoradarów, które mają dbać o bezpieczeństwo na naszych drogach i przynieść budżetowi zielonej wyspy, wg założeń rządowego speca od finansów, jakieś drobne ponad miliard zł. Rocznie. Nie jestem złośliwy, ale gdybym był, to przypomniałbym premierowi jego opinię na temat „faceta bez prawa jazdy”, który zamiast budować drogi ustawia fotoradary.

            Nie wiem jak działkowicze, ale ja jestem spokojny o przyszłość skrawków zieleni w centrach miast. Ufam naszemu premierowi i politykom jego partii, którzy zapewniają, że działkowiczom nijaka krzywda się nie stanie. Przynajmniej ze strony rządu. W to głęboko wierzę, bo rząd lubi działać w białych rękawiczkach. Brudną robotę, czyli przegnanie staruszków i ich rodzin z działek, wykonają samorządowcy. Przynajmniej tam, gdzie tereny pod działkami do nich przynależą i żaden monopol związku działkowców kłód pod nogi im rzucać nie będzie.

            Nie trzeba mieć wybujałej fantazji, żeby wyobrazić sobie, jak zachowają się burmistrzowie, prezydenci, radni itd. w sytuacji, w której z braku środków w gminnym, powiatowym czy jeszcze jakimś tam budżecie wybierać będą musieli  między np. zamknięciem szkoły kolejnej, przegnaniem belfrów na bezrobocie i poupychaniem dzieciaków w ocalałych placówkach po 40 sztuk w klasie, a zorganizowaniem przetargu na gminną nieruchomość w centrum miasta, na której rośnie marchewka, jakieś drzewka i altanki. Nie trzeba odwoływać się do przykładów wielkich miast, w których metr kwadratowy ziemi w centrum kosztuje kosmiczne pieniądze, bo wystarczy nam sytuacja stolicy naszego powiatu. Brzeg od lat się dusi i dotkliwie odczuwa brak terenów nadających się pod inwestycje lub budownictwo mieszkaniowe. O brakach w miejskiej kasie nawet nie ma sensu wspominać, bo w podobnej sytuacji po kilku latach rządów PO są wszystkie gminy i powiaty. Co się stanie, gdy burmistrz i radni poczują, że św. Mikołaj w postaci p. Rzeplińskiego oddał im do dyspozycji kilkadziesiąt hektarów? Tak, na pewno pozostawią działkowiczom ich ogródki w spokoju. Nie naliczą podatku od nieruchomości ani opłat za dzierżawę. Prędzej własnych diet się wyrzekną, niż zamachu na grządki i rabatki dokonają.  Wszyscy, którzy zainwestowali w swoje wypieszczone ogródki sporo czasu i jeszcze więcej pieniędzy mogą spać spokojnie. Pod warunkiem, że są naiwni albo do platformianego elektoratu się zaliczają.

            Obecny sejm   ma 18 miesięcy na rozwiązanie problemu niezgodności z konstytucją „eseldowskiego gniota”.  Kolejna ustawa autorstwa obecnej sejmowej większości będzie już zgodna z konstytucją i pokaże ogrodnikom amatorom ich miejsce w szeregu. Niech sobie działkowe towarzystwo nie myśli, że jak ludziom na raka chorym nie refunduje się wszystkich niezbędnych do życia leków i zabiegów, bezdzietnym nie refunduje się kosztów in vitro, zamyka szkoły i przedszkola, sprzedaje udziały w ostatnich spółkach i kombinuje, jak lasy państwowe posprzedawać, podatki podnosić itd. to ich działki pozostaną nietknięte. Ogródki działkowe są bezwartościowym przeżytkiem i prawie ostatnim reliktem komuny. W ogóle dziwne, że ich likwidacją nie zajął się jeszcze IPN. Działka w centrum miasta jest, jak tabliczka z napisem „ul. Armii Czerwonej”.   Czegoś takiego w „demokratycznym państwie prawa” tolerować nie sposób.

Komentarze