loader

SONDA

Czy popierasz referendum ws. sześciolatków?

Sojusz Lewicy Demokratycznej

Blogosfera

Kilka refleksji z podróży

Data dodania: 2012-07-16 09:28

 

Odwiedziłem Stany Zjednoczone w maju tego roku. Wyjazd  był turystyczny lecz niestety tylko długości urlopu. Nie dane więc mi było zbyt dużo zwiedzić.

  Jest to kraj o bardzo dużej przestrzeni, a miejsca zaliczane do tych, które szczególnie warto obejrzeć, są rozproszone. Stany to jednocześnie kraj wybitnych osiągnięć cywilizacyjnych, niepowtarzalnych walorów przyrodniczych oraz niebywałej różnorodności kulturowej. Nie jest więc łatwo w krótkim czasie odwiedzić nawet najciekawszych zabytków kulturowych i przyrodniczych tego kraju. Tym nie mniej dane mi było zwiedzić aglomerację Chicago i przyjrzeć się jak ludzie tam dzisiaj żyją.

Jest to społeczeństwo złożone z wielu emigrantów o różnej kulturze, tradycji i religii doceniające wartości demokratyczne i liberalne. Umieją cieszyć się z sukcesów własnego kraju. Owszem, nie jest tam już tak dobrze jak kilka lat temu, ale i tak jest znacznie lepiej niż u nas. Wielu polskich emigrantów  jest tam nielegalnie i nie może „latać” do Polski i rewidować wizji swoich marzeń, zatem idealizują sobie obraz Polski, tej jedynej, tej wyśnionej, tego domu w którym byłoby miejsce dla wszystkich. Kiedyś myśleli : pojadę, zarobie kasę, odłożę kapitalik na otwarcie interesu i wracam. A tymczasem realia są zupełnie inne. Wielu mieszka tam już całe lata i oni już nie powrócą, za późno. Inni, szczególnie młodzi i wykształceni, znający język, żyją „normalnie” czyli pracują zgodnie z ambicjami zawodowymi, mają przyjaciół i  rodziny, dlatego w większości tam już zostaną. Mając prace nikt się nie martwi o to czy wystarczy mu do pierwszego.

   Oczywiście, to bardzo ważne jest mieć pracę w sytuacji, gdy panuje tam najwyższe bezrobocie od 26 lat .

  Nie może więc dziwić, że w tej najbardziej wolnorynkowej gospodarce istnieje głęboka interwencja państwa. Trzeba jednak pamiętać, że jest to jednak interwencja  w system bankowy, system finansowy i pomoc temu systemowi. Brak takiej pomocy spowodował by totalny kryzys, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale również na całym świecie. I, oczywiście, Stany Zjednoczone muszą wyciągnąć wnioski z tego kryzysu, w jaki sposób poważne instytucje, poważne banki inwestycyjne wpędziły siebie, swoich klientów i całe finanse USA w taki kryzys.

  Moja uwagę zwróciło działanie administracji prezydenta Obamy w zakresie pomocy swym obywatelom. Już w marcu tego roku ogłosili szczegółowy program pomocy m.in. dla właścicieli domów, program modyfikacji pożyczek i przefinansowywania pożyczek. Przypominam, że Obama został wybrany prezydentem 3 listopada 2008 r, a zaprzysiężony 18 stycznia 2009 r. Porównajmy jak na tym tle wygląda szybkość podejmowania decyzji przez nasz rząd.

   Wracając do samych amerykanów to trzeba powiedzieć, że są bardzo optymistyczni, często płynna staje się granica między ich optymizmem i naiwnością. Są uprzejmi, łatwo się z nimi zaprzyjaźnić, generalnie mają duży szacunek do prawa. Poza tym sąsiad nie zagląda Ci na podwórko i z zazdrością nie patrzy na twój samochód. Podobnie jak my, Amerykanie narzekają na swoją służbę zdrowia, zwykle ubezpieczenie pokrywa około 50% podstawowych jego kosztów, więc w przypadku poważniejszej choroby tracą całe swoje oszczędności albo nie są leczeni. Ale właśnie w swym optymiźmie wierzą, że Obama tak jak obiecał, zreformuje ich system ochrony zdrowia z pożytkiem dla przeciętnego obywatela.

  Generalnie pokładają pobożne nadzieje w przyszłości, która ma być bardziej różowa od teraźniejszości, a teraz decydują się żyć „na kreskę”. Krótko mówiąc, chyba nigdzie indziej optymizm i odwaga nie występują w tak dużym natężeniu.

Ameryka jest krajem, który najbardziej skłania się ku nowemu. Najwidoczniej nieokiełzana ciekawość jest zapisana w kodzie genetycznym tego narodu.

Właśnie tego, a nie ich bogactwa i dobrobytu, zazdroszczę im najbardziej.

 

Zobacz profil polityka: Janusz Gil

Komentarze